Kościół z wizji Wielowieyskiej nie jest do niczego potrzebny
A powód jest niezmiernie prosty. Dominika Wielowieyska spogląda na Kościół z perspektywy całkowicie świeckiej. Dla niej jest on instytucją, która ma budować społeczności lokalne, promować pewne (ale tylko takie, które mogą zaakceptować wszyscy, także niewierzący) wartości, budować kapitał społeczny. Problem w tym, że to nie są zadania Kościoła. Jego rolą jest bowiem przede wszystkim głoszenie Ewangelii. W porę i nie w porę, niezależnie od tego, czy się to komuś podoba czy nie, czy prawda głoszona jest kupowana przez wiernych czy nie.