Teatrzyk Palikota przedstawia: Rząd Ruchu
A oto i główni bohaterowie tej bajki, z których Palikot niewątpliwie sformuje rząd marzeń swoich wyborców
Kategoria
Sekcja: Wiadomości
A oto i główni bohaterowie tej bajki, z których Palikot niewątpliwie sformuje rząd marzeń swoich wyborców
- A teraz medale za zasługi! Medal za mobilizacje naszego elektoratu dla @cezarygmyz @michalkarnowski @lkwarzecha Polska jest wam wdzięczna! – napisał na Twitterze rzecznik rządu Paweł Graś.
Wyborcy w Warszawie wybrali z dużym prawdopodobieństwem: 11 posłów PO: Donalda Tuska, Małgorzatę Kidawę-Błońską, Jacka Rostowskiego, Joannę Fabisiak, Marcina Święcickiego, Alicję Dąbrowską, Romana Koseckiego, Michała Szczerbę, Marcina Kierwińskiego, Ligię Krajewską i Leszka Jastrzębskiego. 2 posłów Ruchu Palikota: Janusz Palikot i Wanda Nowicka, 1 poseł SLD: Ryszard Kalisz. Miejsca zabrakło dla Marka Balickiego. Mimo dobrego wyniku nie wszedł Paweł Poncyliusz (PJN) i Władysław Kozakiewicz (PSL).
Po tym jak Jarosław Kaczyński zdeklasował "ostatnią nadzieję białych” Tomasza Lisa, myślałem, że PiS jest w stanie sięgnąć po władzę albo w najgorszym razie mieć 2-3 proc. mniejsze popracie niż PO. Jednak szybko po programie głównym newsem stały się słowa Kaczyńskiego o Angeli Merkel z jego książki wyborczej. Prezes zamiast szybko zamieść je pod dywan i nie wracać do tematu (jednocześnie po cichu wyrzucając na twarz ze sztabu ludzi, którzy dopuścili do ich publikacji) w bezsensowny sposób rozwodził się nad nimi w wywiadzie dla “Newsweeka”. Potem zaś dał się sprowokować wygładniałym “pisowskiego języka” żurnalistom na głodzie narokotycznym, i palnął szkodliwą uwagę o dziennikarzu TVN. Prezes powtórzył dokładnie ten sam manewr kilka lat wcześniej po ocieplającej go kampanii z trzemia aniołkami, gdzie szybko zbeształ na konferencji prasowej reportera RMF-ki za jego rzekomą proniemieckość. Ta, pożal się Boże, “Merkel-afera” pokazała, że nie wszystko w sztabie PiS-u było dopięte na ostatni
Janusz Palikot, bez wątpienia czarny koń tych wyborów, często kreuje się jako przeciwnik rzekomej agresji polskiego, katolickiego „ciemnogrodu”. To kolejny przejaw hipokryzji polityka. Jak udało się ustalić portalowi Fronda.pl, czołowi kandydaci jego partii postanowili zabiegać o głosy lewicowego odłamu ruchu skinheads dla których – jak powszechnie wiadomo – apologia przemocy stanowi credo - pisze Aleksander Majewski.
Jan Tomaszewski, legendarny bramkarz polskiej kadry narodowej, sam przyznawał, że ostatnie miejsce na liście i pieniądze jakie miał na kampanię nie rokowały na wejście do Sejmu. Do wyborów poszedł, aby kolejny raz zawalczyć o ratowanie polskiej piłki – a start zdawał się być dla niego tylko kolejną szansą na piętnowanie sportowych patologii. Spisywany na straty, zdobył zaufanie wyborców i wywalczył mandat poselski. Inni jeszcze nie przestali świętować a popularny „Pan Janek” już wyruszył do prokuratury złożyć doniesienie o popełnieniu przestępstwa.
To dotychczas najpoważniejszy incydent wyborczy. Policja ze Skarżyska-Kamiennej zatrzymała szefa komisji wyborczej, który dopisywał krzyżyki do kart. W ten sposób głosy stawały się nieważne. Dostawianie krzyżyków zauważył jeden z członków komisji. Zatrzymany to mężczyzna w podeszłym wieku, prawdopodobnie z partii Korwina – Mikke. Materiałem dowodowym jest 11 sfałszowanych kart. Mężczyźnie nie postawiono jeszcze zarzutów.
Napieralski pragnął być polskim Zapatero, ale to Janusz Palikot ma szansę stać się kimś takim w Polsce. Warto więc przypomnieć jakich spustoszeń w życiu społecznym Hiszpanii dokonał zapateryzm: małżeństwa osób tej samej płci; nazywanie ojca i matki rodzicem A i rodzicem B; aborcja na życzenie, i to nawet dla nastolatek, czy wreszcie szkolenia z masturbacji dla uczniów podstawówek.
Nie jest tak, że wynik Palikota to efekt pojawienia się znikąd jakieś nowej grupy, która nagle się obudziła ze swoimi postulatami stojącymi w opozycji do cywilizacji życia. Takie twierdzenie byłoby nieporozumieniem, bo tacy ludzie byli we wszystkich wyborach po 1989. Dokonał się jedynie przepływ ze strefy zagospodarowywanej do tej pory przez SLD w stronę tego nowego tworu.
Nazywam się Kajetan Hozakowski i jestem Prezesem Stowarzyszenie Kibiców „Tylko Falubaz”. Podobnie jak tysiące zielonogórzan w nocy z niedzieli na poniedziałek na dobrze zorganizowanej imprezie masowej fetowałem złoty medal mojej ukochanej drużyny. Wracając z parkingu pod palmiarnią trafiłem, podobnie jak setki innych osób na, jak to się po kilku dniach okazało nielegalnym zbiegowiskiem.
Wybory odbywały się w symbolicznym czasie – w Dniu Papieskim. A w Polsce wciąż bardzo dużo mówi się o tym, że nauczanie Jana Pawła II jest ciągle aktualne, mamy pokolenie JP2, papieżowi stawia się mnóstwo pomników, często się o nim mówi.
Godson pojawił się w parlamencie już w zeszłym roku w grudniu obejmując mandat po Hannie Zdanowskiej z PO, która została prezydentem Łodzi. Media przyjęły go ciepło zwłaszcza, że okazał się pilnym i pracowitym parlamentarzystą. Zagłosowało na niego ponad 29 tys. łodzian, na ministra transportu 24,5 tys., Śledzińska-Katarasińska, szara eminencja w Łodzi (dawniej posłanka unii Wolności) "zgarnęła" nieco ponad 16 tys. głosów. Nie dziwi mnie to, że Godson wygrał z Grabarczykiem, bo minister transportu od wielu miesięcy w mediach robi za „czarnego luda”, każdy kierowca stojący w korkach na rozkopanych drogach na których nie widać żywej duszy skanduje jego nazwisko w odpowiednich kombinacjach.
Wczorajszy pochód przemaszerował przez ulice Kairu, aby pod budynkiem państwowej telewizji zetrzeć się z wojskiem. Było to najbardziej krwawe starcie na ulicach Egipty od lutego.
Głośniej było o tym, że „jedynką” na łódzkiej liście jest Roman Kotliński, naczelny „Faktów i Mitów”. Dużo mniej pisano o kandydaturze Andrzeja Rozenka, wiceszefa „Nie” i protegowanego Urbana, który startował z pierwszej pozycji w Katowicach. Sam Rozenek to typowy działacz młodzieżowy, który szykował się na karierę w realnym socjalizmie, ale mu system zmieniono – od 1988 przez siedem lat był w zarządzie komunistycznego Związku Studentów Polskich. Od 1999 roku pracował w „Nie”. Prawdopodobnie zostanie posłem.