Wiadomości
„Jastrząb”, co trzeba podkreślić, jak szliśmy na akcję, zawsze starał się każdą akcję dobrze przygotować - wspomina Stanisław Pakuła. - Na kilka kilometrów przed celem brał nas w półkole i każdemu szczegółowo mówił, jakie zadanie ma do wykonania. Kończył zawsze słowami: "Chłopcy! Bóg z nami”. Był podobnie jak jego brat „Żelazny” człowiekiem bardzo religijnym. Tak też było przed kolejną akcją, w trakcie której mieliśmy upolować szefa UB z Chełma, który jak nam doniósł wywiad, miał jechać na naradę do Lublina. „Jastrząb” postanowił, że zasadzimy się na niego koło Siedliszcza, przy drodze Chełm-Lublin. Były tam zarośla, krzaki, a także pola z rosnącym jeszcze zbożem. Gdyby ubowiec jechał ze zbyt silną eskadrą, mieliśmy się gdzie wycofać. Niedaleko zostawiliśmy te trzy auta , zdobyte na wojsku. Po przybyciu na miejsce akcji, rozstawiliśmy się zgodnie ze wskazówkami „Jastrzębia”. Ja stanąłem na szosie od strony Chełma, a drugi od Lublina, żeby zatrzymać samochód. Chłopaki przycupnęli zaś na