Czy rzeczywiście chcemy być Zachodem?
Dla polskiego katolika zetknięcie się z kościołem zachodnioeuropejskim może być szokiem i jednocześnie powodem do dumy. Kilka lat temu uczestniczyłem we mszy św. w belgijskim Charleroix. Kościół wbity między dwa domy handlowe był trudny do znalezienia. We mszy uczestniczyło kilkanaście osób. Odnosiło się wrażenie, że to już schyłek chrześcijaństwa. Kilka tygodni temu byłem we Włoszech. Ludzi mnóstwo, ale Eucharystia jakby straciła swoje sacrum, ludzie nie przyklękają przy Modlitwie Eucharystycznej, świeccy rozdają komunię wyłącznie na rękę. Wtedy rzeczywiście tęskni się za domem i jest się dumnym z rodzimej religijności.