Sytuacja zmienia się diametralnie kiedy katolik próbuje żyć zgodnie z zasadami swojej wiary. Staje się wtedy fanatykiem, jest porównywany do nazistowskich zbrodniarzy a obowiązkiem każdego światłego i nowoczesnego Europejczyka jest potępić go, wykazać mu fałszywość jego poglądów oraz sprowadzić do roli nietolerancyjnego fundamentalisty, który z gorliwością hiszpańskiego inkwizytora chce rozpalać stosy pod tęczowymi wesołkami. Smutne jest to, że dziś już nawet Lech Wałęsa, człowiek przez całe życie noszący w klapie wizerunek Czarnej Madonny, wpisuje się w ten nurt potępienia dla prawdziwej i gorliwej wiary. „Zwłaszcza już ci, którzy mienią się katolikami, swoimi postawami powinni reprezentować to, o czym tak żarliwie, ale pusto mówią. Namawiam tu i Kościół, i hierarchów, aby piętnowali ten fałszywy katolicyzm bez miłości bliźniego. Uczmy się wszyscy żyć z akceptacją dla inności.” - napisał były elektryk i były prezydent aspirujący do roli naszego dobra narodowego w felietonie dla tygodnika „Wprost”. Już nie mamy być tolerancyjni, naszym obowiązkiem jest akceptować inność. Zdaniem Wałęsy katolik musi popierać związki homoseksualne bo religia nakazuje mu kochać bliźniego. Dość ciekawy to rodzaj miłości, który pozwala kochanej osobie na to, by zrobiła sobie krzywdę.

 

„Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie.” - pisał św. Paweł w liście do Rzymian. Czy pan Wałęsa chce, by dzisiejsi hierarchowie potępili fałszywy katolicyzm Apostoła Narodów? Czy też może mają się odciąć od jego nauczania i stworzyć jakiś nowy, tęczowy kościół, który ogłosi nową wersję siedmiu grzechów głównych z homofobią na pierwszym miejscu? A może pan Wałęsa ma ambicję zostać głową takiego kościoła, z Jezusem wiszącym na krzyżu w koronie nie cierniowej, ale złożonej z dwunastu unijnych gwiazd i z przepaską ufarbowaną na siedem kolorów tęczy? Cóż, wielu już było fałszywych proroków a Kościół Powszechny trwa. Przetrwa też prawdy objawione głoszone przez pogromcę komunizmu, jego świątobliwość Lecha Wałęsę. Pytanie tylko, czy przetrwa Lech Wałęsa?

 

Alexander Degrejt


Fot. za www.telegraph.co.uk