Paweł Milcarek dla Fronda.pl: Na następny Marsz się chyba nie wybiorę
Krótka refleksja. Byłem po raz pierwszy na Marszu Niepodległości. Szedłem na samym czele, od początku do Unii Lubelskiej. Nic szczególnego się nie wydarzyło - ale oderwałem się od Marszu w chwili, gdy dookoła zrobiło się za dużo kiboli, z którymi organizatorzy mieli trochę kłopotu. W sumie: z jednej strony cieszy, że tylu ludzi chce się zebrać i pójść z biało-czerwonymi flagami; z drugiej - wrażenie, że organizatorzy nie mają programu dla ludzi, którzy nie pałają ochotą na klimaty typowo kibicowskie (stąd także brak na Marszu rodzin - a nadreprezentacja przysłowiowych "łysych"). Na następny Marsz się chyba nie wybiorę - nie dlatego, że "faszyści" itd., tylko po prostu trochę to bezpłodne. Chociaż wracając widziałem dużo tzw. zwykłych ludzi z biało-czerwoną - i to jest wielki plus tej całej sprawy, zwłaszcza na tle bredni Wyborczej w Dzień Niepodległości.