Wiadomości
Justyna Walczak z Trójmiasta byłaby całkiem zwykłą matką, gdyby nie fakt, że grono jej pociech to już okrągła dziesiątka. Właściwie, autorka książki „Dom pełen kosmitów. Jak nie zwariować z dziewiątką dzieci w dziesiątej ciąży?” jest kobietą zwykłą-niezwykłą. Jest niesamowita, bo urodzić dziesiątkę dzieciaków, kiedy standardową polską normą jest model dwa+dwa to nie lada wyczyn. Jest tym bardziej niezwykła, że ze swojego wielokrotnego macierzyństwa nie robi histerii – nie obnosi się triumfalnie z brzuchem, w którym właśnie rośnie dziesiąta pociecha, nie spogląda pogardliwie na małżeństwa z jedynakami, nie nawołuje do płodzenia dzieci. Jest też niezwykła z tak prozaicznego, a być może często niedocenianego względu, że potrafi zapanować nad tą gromadą – nie robi z siebie męczennicy, która musi ugotować sześć kilogramów ziemniaków na obiad albo zrobić piąte tego dnia pranie. I być może właśnie dlatego, że traktuje tą swoją „ponadnormową” rodzinę jako coś całkiem oczywistego i jak najbardz