Wiadomości
Nie mam wątpliwości, że Polska jak Stany Zjednoczone, wedle znakomitej książki Gerthrude Himmelfarb, choć jest jednym państwem, to mieści w sobie dwa narody. Po jednej stronie – i to już mój opis, a nie analizy amerykańskiej neokonserwatystki – stoją ci, którzy chcą budować społeczeństwo inkluzywne, przyjmujące każdego, bez względu na stan jego zdrowia, wygląd czy szanse na długie i przyjemne życie, a po drugiej ci, którzy wykluczają część ludzi z życia, uznają, że na pewnym etapie można ich wyeliminować, a później spokojnie pozbawić godności i zdepersonalizować i zdehumanizować. Po jednej są ci, którzy uznają, że każdy człowiek ma prawo do życia, a po drugiej ci, którzy uznają, że aby mieć prawo do życia trzeba mieć pewne arbitralnie wybrane cechy. I wreszcie jedni chcą budować społeczeństwo dla wszystkich, a drudzy uznają, że wstęp do niego mają tylko ci, których społeczeństwo uznaje za godnych wstępu.