Śmierć aktywisty pro-life. Zginął z różańcem w ręku
Do tragedii doszło koło Stilesville w stanie Indiana, wczesnym rankiem, około godz. 5. Grupa proliferów szła trawiastym pasem, przedzielającym autostradę i nie usłyszała nadjeżdżającego z tyłu pojazdu. Policja od razu założyła, że był to nieszczęśliwy wypadek.