Afabet Mohera
Jeśli jednak Redakcji chodzi o obronę polskiej racji stanu ukazując zalety wartości tradycyjnych, to nie bardzo. Bo w takim wypadku należałoby pozyskiwać „lemingów” na granicy przejścia do obozu prawicy i szukać zrozumienia umiarkowanych, rezygnując tylko z zatwardziałych. A co robi „Alfabet leminga”? Na przekór zasadzie „dziel i rządź” wrzuca wszystkie odmiany „lemingów” do jednego worka robiąc z nich wrogów zatwardziałych. I co gorsza, za oznaki wrogości przyjmuje oznaki awansu społecznego i cywilizacyjnego. Więc kto jest samobójcą politycznym: lemingi czy rzecznicy moherów?