Wiadomości
Jarosław Kuźniar oraz znacznie szersze grono dziennikarzy, o których myślę, reprezentują pewną tendencję. Być może to nawet nie jest kwestia poglądów, bo te może mieć każdy, ja również swoje mam. Problem tkwi chyba jednak w tym, czy przyjmuje się takie same zasady dla wszystkich swoich rozmówców. To znaczy, że jeżeli jakiś rodzaj zachowania oburza nas po jednej ze stron, to nie ma najmniejszego powodu, żeby nas nie oburzał po drugiej. Innymi słowy, jeżeli twierdzimy, że ktoś, załóżmy Joachim Brudziński, przekracza jakieś normy w mówieniu o politycznych przeciwnikach, to tak samo powinniśmy komentować zachowanie posłów z Platformy, którzy wypowiadają się podobnie. Tu tkwi problem. Dotyczy on jednak dziennikarzy z różnych opcji. Po przeciwnej stronie znajdą się także tacy, którzy popełniają ten sam grzech, ale w odwrotną stronę.