Stanisław Tym o gender, jak zwykle głupio
Zaczyna się od krótkiego ataku na rodziców, którzy chcieliby, żeby ich dzieci nie stykały się od najmłodszych lat z opinią, że rozwód jest normą, a nie złem. A potem płynnie przechodzi do ataku na katolickie stosunek do ideologii gender. „Ideologia? Gender? Kilka różnych ideologii przeżyłem, ale gender?” - zaczyna. I przekonuje, że nie ma nic złego w tej ideologii. „Z grubsza rzecz biorąc, o tezę, że normy i wartości w życiu kobiet i mężczyzn są wypadkową czynników kulturowych i presji społecznej” - oznajmia. I jakby zapomina, że poza czynnikami i presji jest jeszcze biologia, którą genderyści chcą zwyczajnie zniszczyć. Zapomina też, że w imię tej antyludzkiej (bo sprzeciw wobec naszej biologicznej natury jest wrogością wobec człowieka) próbuje się przekonywać chłopców, że są dziewczynkami czy promuje rozbijanie małżeństw w imię wolności kobiet.