Wiadomości
Mamy jak sądzę trzy odpowiedzi na to pytanie. Pierwsza, że dziś wydaje się wszystko, nawet wbrew woli twórców. Palenie przez artystów dzieł nieudanych, czy haniebnych wydaje się swego rodzaju obrazoburstwem, odmową krytycznego wglądu w siebie, ucieczką przed krytykiem – współczesnym bogiem literatury. Losy samego twórcy traktuje się bowiem jako konieczny element dzieła. Ma to swoje dobre strony, demaskuje kreacje mające ambicje szersze niż tylko literatura i albo je kompromituje, albo docenia. Ale ta postawa w dzisiejszej wersji jest także wytworem kultury voyeryzmu, kultury podglądactwa ukrytej za szlachetnymi intencjami obcowania z literaturą i sztuką wysoką. To drugi powód, jak sądzę, dla którego opublikowano zapiski osobiste Gombrowicza. Bardziej interesujące w gruncie rzeczy wydają się czytelnikowi sypialnie, toalety i mroczne zakamarki niż to co ma faktycznie wartość literacką. Rita Gombrowicz trafnie jak się zdaje zauważa, że „Dziennik” Gombrowicza może istnieć bez „Kronosa”, al