Szkoda mi pana Krzysztofa
Zadumy, bo jesteśmy obserwatorami poczynań osoby głęboko zranionej. Krzysztof Bęgowski był mężem i ojcem. Bardzo kochał swoją wybrankę, a także pierworodnego syna. Owszem, miał problemy z własną tożsamością (ponoć już od dawna w jego szafie znajdowały się sukienki i damskie kosmetyki), ale pozostawał szczęśliwym, bądź co bądź, facetem. Z możnych tego świata podobne problemy miał choćby znany kompozytor Martin L. Gore z grupy Depeche Mode, który w pewnym okresie swojego życia zakładał damskie ciuszki, a w wywiadach twierdził, że podział wg płci jest anachroniczny, a sam wymienia się ze swoją dziewczyną kosmetykami. Lata minęły, a muzykowi (dziś ojcu trójki dzieci) znudziła się ta błazenada. Zresztą jego koledzy z zespołu przyznawali, że czuli się nie swojo w obecności Martina "przebranego za kobietę".