Ks. Isakowicz-Zaleski: 27 lipca 1971 roku przeżyłem katastrofę kolejową pod Warką
Pociąg wykoleił się na łuku. Ponoć z powodu upałów wygięły się szyny. Najbardziej ucierpiał wagon restauracyjny, który był w środku składu. Tam było najwięcej rannych. Nasz wagon na szczęscie tylko się przechylił. Do dziś pamiętam jak jedna z pasażerek w szoku porwała cudze dziecko i poleciała z nim do lasu. Inni pasażerowie musieli za nią gonić, aby odebrać dziecko.