Czarnecki: Judasze polscy
"Jak w ogóle można go używać? "- jakby pytali niektórzy. No, dobrze, jeszcze w okresie okupacji niemieckiej albo lepiej powiedzieć (bardziej neutralnie…): okupacji Hitlera taki termin miał prawo występować- ale teraz? Tak właśnie dowodzą niektórzy. I dodają: obecnie już nie jest biało- czarny film jak wtedy… A ja pytam: a dlaczego by nie? Czy zdrada przez ostatnie 70 lat przestała być zdradą? Czy teraz nie ma już Wspólnoty, a więc nie ma kogo zradzać? Czy może współcześni Polacy zamienili się w Anioły i nie zdradzają, jak kiedyś Ludwik Kalkstein generała Grota- Stefana Roweckiego? Nie, nic bardziej mylnego. Dziś Kalksteinów Ci u nas dostatek. Tylko jakby - czy może jakoby - nie wypada o nich mówić.A może właśnie, trawestując Józefa Mackiewicza: "TRZEBA GŁOŚNO MÓWIĆ". Nazywać rzeczy po imieniu. A zdrajców: po nazwiskach. Niech poczują towarzyski ostracyzm. Niech zobaczą, jak ktoś na ich widok spluwa z pogardą. Jak ktoś inny odwraca głowę, inny udaje, że zdrajcy nie dostrzega, inny demon