„Nie doczekałem się przeprosin od rp.pl i GPC za sugerowanie jakobym okłamał ministra Władysława Bartoszewskiego w sprawie b. ambasady PRL. Romek pisze pozwy” - napisał na Twitterze szef dyplomacji. Wpis Sikorskiego dotyczy rzekomego sporu między nim a Władysławem Bartoszewskim o sprzedaż budynku byłej ambasady polskiej w Kolonii. „Rzeczpospolita” pisała, że Bartoszewski interweniował w tej sprawie, a potem publicznie twierdził, że Sikorski go oszukał. Bartoszewski informacje dziennika nazwał jednak horrendalną nieprawdą. Stwierdził, że nigdy nie interweniował w sprawie sprzedaży kompleksu byłej ambasady. To samo mówił minister Sikorski i domagał się od "Rzeczpospolitej" przeprosin za oskarżenie go o kłamstwa. Sikorskie sugerował wczoraj w „Kropce nad I”, że „Rzeczpospolita” może go dziś przeprosić na swoich łamach i podtrzymał swoje zdanie na temat pozwów. Były wicepremier Roman Giertych powiedział zaś PAP, że jeśli minister napisał o pozwach to znaczy, że będzie prowadzony spór. Nie chciał jednak mówić nic więcej.


Ostatnio również rzecznik rządu Paweł Graś straszył dziennikarzy Super Expressu procesami za pisanie artykułów na jego temat. Podobną rzecz powiedział premier Donald Tusk, co jest już zupełnym kuriozum. Szef Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP Wiktor Świetlik, mówi wprost, że to forma nieformalnej cenzury prewencyjnej. Kierownictwo Platformy Obywatelskiej, Partii przez duże P, od jakiegoś czasu jednak traci kontakt z rzeczywistością i elementarną przyzwoitością. Pozywanie do sądu dziennikarzy przez polityków i ministrów (sic!) nie powinno mieć miejsca w normalnym, demokratycznym kraju. Osoba publiczna powinna liczyć się z tym, że będzie pod ostrzałem mediów i nie może za pomocą pozwów próbować zamykać ust patrzącym jej na ręce dziennikarzom. Oczywiście politycy pełniący najwyższe funkcje w państwie mają prawo pozywać dziennikarzy. Są pewne granice przyzwoitości, których przekraczać się nie powinno. Platforma Obywatelska już dawno jednak nie zwraca na nie uwagi. W końcu Radosław Sikorski ogłosił niedawno, że zamierza ciągać po sądach internautów, którzy piszą o nim obraźliwe rzeczy na formach internetowych. Szkoda tylko, że twarzą tych wszystkich absurdalnych posunięć jest Roman Giertych, który wydaje się być coraz bliższym przyjacielem rządzącej ekipy. Nienawiść do Kaczyńskiego naprawdę czyni cuda.


Łukasz Adamski