Wiadomości
Trzeba przyznać, że Niebiosa nam sprzyjają. W momencie, gdy powstawał hagiograficzny obrazek "Wałęsa" autorstwa Andrzeja Wajdy, wybuchła afera Amber Gold, która z ekranizacji losów zwolennika pałowania związkowców uczyniła produkcję w stylu "Złoto dla zuchwałych". I tak, zamiast atmosfery sielskiej, anielskiej, zrobił się zwykły smród. Krzysztof Kłopotowski napisał nawet, że widzi w tym palec Boży. "Nawet na dnie największych zwątpień zawsze wierzę w ukryty porządek świata. Ujawnia się naszym oczom w okolicznościach, które można nazwać interwencją nadprzyrodzoną. W tym wypadku dostaliśmy metaforę III RP podaną nam do ust w złotej pigułce z czcią, jak komunię kłamstwa" - tłumaczył krytyk filmowy.