- Widząc co się działo na Stadionie Narodowym cisnęło mi się do głowy, że mamy do czynienia z praktyczną realizacją Wielkiego Planu Oszczędnościowego. Najpierw oszczędzono na trawie pokrywając boisko chodnikiem a nie piłkarską murawą i nie zasunięto dachu aby nie płacić podatku od deszczu.

 

Mówiąc poważnie, jeżeli wszędzie panuje korupcja, bałagan i nieudolność to dlaczego akurat w tym jednym miejscu ma być dobrze? Z drugiej strony ekipa, która kieruje sportem z góry do dołu ma pecha. Z tym, że generałów którzy byli pechowcami nikt nie mianował marszałkami, tylko wyrzucał – podsumowuje Wolski.

 

Not. Jarosław Wróblewski