- Zastanawialiśmy się z ambasadorem Wielkiej Brytanii, czy nie wbiec na murawę i nie zacząć tej wody usuwać - stwierdził na antenie TVN 24 minister sprawiedliwości. - Nie ma takiej rzeczy, której PZPN nie byłby w stanie schrzanić – dodał.

Gowin podkreślił, że choć wiele osób odpowiada z wczorajszą kuriozalną sytuację, to lwia część winy leży po stronie PZPN. - Decyzja o tym, żeby nie zasuwać dachu, to była decyzja PZPN – powiedział.

Kąśliwe komentarze pojawiły się również na Twitterze. "Ale obciach! Myślenie i przewidywanie w totalnym deficycie... PZPN (0 zdziwienia), UEFA ( j.w) i Rząd ( j.w)... tego kibice nie zapomną!" – napisał Andrzej Dera z Solidarnej Polski.

"Gdzie są dreny pod murawą? Znowu POkradli?" – ironizował Andrzej Duda z PiS. Rzecznik SLD Dariusz Joński pytał natomiast "za co biorą pieniądze w NCS i jakie poniosą konsekwencje".

 

Marek Migalski nawoływał natomiast, by zamiast Orlików budować "Delfinki". "Wiceszef ABW (ten z sekty) nie mógł jakoś zatrzymać tego deszczu? Tańcem i jedzeniem żab w pajęczynie? Państwo nie zdało egzaminu" – pisał polityk.

Co ciekawe, głos zabrał również Jacek Rostowski. - Woda odpłynie, a Stadion Narodowy pozostanie – powiedział minister finansów w TVP.

 

AM/TVN 24/Onet.pl