Wiadomości
Jak „Wyborcza” pisze o Kościele? Jak jej wygodnie. Łaskawym okiem patrzy na „postępowych” księży, którzy od czasu do czasu chlapną coś pozytywnego na temat związków partnerskich, zniesienia celibatu czy kapłaństwa kobiet. Szczególną estymą jej redaktorzy dażą eksów – księży, którzy rzucają sutannę w kąt... i chodzą od TVN24, przez Tomasza Lisa do „Wyborczej”, plując na Kościół jak potłuczeni. Z maniakalnym uporem tropią każdą, nawet najmniejszą, bolączkę Kościoła, by podnieść ją do rangi potężnego problemu, który przeważa przysłowiową czarę goryczy. Cel jest zawsze ten sam – jak najbardziej obrzydzić nie tylko samą instytucję jako taką, ale także osoby wierzące.