Jakby pan podsumował wyniki waszej pracy to, co zrobiliście do tej pory?

 

Mamy dziś, w przeddzień dnia żołnierzy wyklętych i po okresie prac poszukiwawczych, archeologicznych i ekshumacyjnych sytuację, że możemy przedstawić społeczeństwu szczątki 7 osób, które były ukryte i skazane na zapomnienie. Można zadać tu pytanie: czy to dużo, czy mało? Proszę pamiętać od czego zaczynaliśmy: nikt nie był pewien gdzie tak naprawdę tych ludzi chowano, jaki był obszar „Łączki”, czy leżą tam kryminaliści, czy więźniowie polityczni? To były dziesiątki pytań, na które musieliśmy odpowiadać, czy warto w ogóle kopać i ile to kosztuje? Dziś nikt już pytań czy warto, tylko; kiedy będą następne wyniki i jakie mogą być kolejne nazwiska. Tutaj nie ma pracy na skróty. My musimy być całkowicie pewni swoich badań. Błąd w tej pracy musi być wykluczony całkowicie. Tych 7 osób miało zniknąć z naszej pamięci, ale udało nam się spowodować, że jest inaczej.

 

Jak długa jest lista ofiar?

 

Tragedia dotyczyła tysięcy Polaków. To był tragiczny okres lat 40. i 50. Dziś oceniamy, że 50 tys. osób zostało zamordowanych, zmarło w więzieniach czy zostało zakatowanych gdzieś w aresztach i kazamatach Urzędu Bezpieczeństwa czy Informacji Wojskowej. My próbujemy wyjaśnić tą straszliwą tragedię, która dotyczy tysięcy rodzin w naszym kraju. Prace muszą trwać, bo ogromna był skala terroru.

 

To jest wyścig z czasem?

 

Spieszymy się jeśli chodzi o rodziny. Staramy się docierać do sióstr, braci czy dzieci. To jest często starsze, schodzące pokolenie i musimy zabezpieczać materiał genetyczny. Za 5-10 wydobyte szczątki będziemy identyfikować w oparciu o zebrany materiał genetyczny obecnie zabezpieczany.

 

Co pan czuje, gdy ściska rękę przedstawicielom rodzin zidentyfikowanych przez pana żołnierzy niepodległościowego podziemia?

 

Mam ogromną satysfakcję, jak wszyscy, którzy uczestniczą w tych pracach. Pan brał w tym udział. Mnóstwo ludzi pomagało w tych pracach. To nie jest tak, są to tylko osoby ogłaszające tą informację zza biurka. Na poszczególnych etapach było to kilkadziesiąt osób. Dziękuję im w tym miejscu. To wielu anonimowych bohaterów, którzy swoją cegiełkę dorzucili do tej pracy.

 

Pan podczas konferencji zaapelował do mediów. To apel o pewną powściągliwość, empatię, o lepsze sprawdzenie informacji?

 

Sytuacja, która zdarzyła się trzy tygodnie temu, gdy ktoś opublikował, że znaleziono szczątki rtm Pileckiego, a ktoś inny, że zostały one zidentyfikowane genetycznie powołując się na mnie i IPN - spowodowała nieprawdopodobny szum medialny. Apeluję do wszystkich, którzy piszą o naszych pracach, aby wykazali się odrobiną wrażliwości i empatii wobec rodzin, które oczekiwały kilkadziesiąt lat, że ich bliski zostanie kiedyś odnaleziony. Oni po tylu latach czekania nie mogą dostać informacji nieprawdziwej, wymyślonej sobie przez dziennikarza. Proszę pamiętać, że procedury i ogłoszenie danych ofiar następuje w taki sposób, że najpierw powiadamiane są rodziny ofiar, a na konferencji prasowej ogłaszamy nazwiska. Media nie będą informowane o nich wcześniej. Dowiedzą się o wszystkim na kolejnej konferencji prasowej. Proszę o zrozumienie.

 

Dziś IPN poinformował, że zidentyfikowano szczątki: Stanisława Kasznicy, podpułkownika i komendanta Narodowych Sił Zbrojnych, kawalera orderu Virtuti Militari V klasy i dwukrotnie Krzyża Walecznych. Po wojnie działał w Narodowym Zjednoczeniu Wojskowym - konspiracyjnej organizacji wojskowo-politycznej o charakterze narodowym.  2 marca 1948 r. wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie Kasznica został skazany na karę śmierci i stracony 12 maja 1948 r. w więzieniu przy ul. Rakowieckiej.

Kolejnymi zidentyfikowanymi osobami są: Stanisław Abramowski ("Bury" i "Partyzancik"), żołnierz Armii Krajowej, Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość" oraz Narodowych Sił Zbrojnych oraz Bolesław Budelewski ("Pług"), żołnierz Armii Krajowej i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Specjaliści ustalili też tożsamość Tadeusza Pelaka ("Junak"), porucznika Armii Krajowej i Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość". Po brutalnych przesłuchaniach i torturach zostali oni pod koniec lat 40. skazani na wyroki śmierci i zamordowani przez funkcjonariuszy UB.

 

Rozmawiał Jarosław Wróblewski