Trzy lata po katastrofie smoleńskiej nadal odnajdują się rzeczy ofiar. Czy pani została pani oficjalnie poinformowana o nowych przedmiotach do rozpoznania?
Otrzymałam pismo wyznaczające dwa terminy; na 18 i 25 kwietnia, kiedy rodziny mogą się zjawić i wskazać rzeczy swoich bliskich. Zdumiewa fakt, że dzieje się to 3 lata po katastrofie. Jednak dobrze, że nie zaniechano tych poszukiwań. Myślę, że takie przeżycia będą nam jako rodzinom jeszcze długo towarzyszyć, bo to, że przekopywano czy przesiewano tam dokładnie ziemię jest oczywistym kłamstwem.
Pozostały tam jeszcze szczątki ciał czy osobiste rzeczy, które należały do ofiar?
Jest tam podmokły teren i woda będzie wypłukiwać przedmioty. Pamiętajmy, że na potrzeby sprowadzenia ciężkiego sprzętu, który niwelował czy zacierał ślady tego dramatu, zbudowano tam drogę z tzw. płyt monowskich czyli zbrojonych betonowych płyt, nie bacząc na to, co się pod nimi znajduje, a tam niejeden fragment ludzkich ciał znalazł swój grób. Oczywiście przy lepszym klimacie politycznym należy to miejsce jeszcze dobrze przebadać.
Czego pani będzie szukać?
Nie odzyskałam niemal niczego, co należało do mojego męża. Wprawdzie istnieją zeznania, według których te rzeczy zostały spalone, ale są to zeznania niewiarygodne i sprzeczne ze sobą. Ponieważ tak, czy inaczej udało mi się niby spalone przedmioty już odszukać, to liczę, że i tym razem znajdę jakieś pamiątki po mężu. Wezmę udział w rozpoznawaniu tych rzeczy w Mińsku Mazowieckim.
Jakie są szczególne pamiątki po mężu, na które pani czeka?
Tak, najbardziej szczególnym przedmiotem jest jego obrączka. Bardzo „zrośniętą” z Tomkiem rzeczą były również jego okulary, bo miał bardzo dużą wadę wzroku. Nie rozstawał się z nimi. Liczę, że uda się je odnaleźć, bo nie podlegają naturalnej degradacji jak papier czy tkanina. W protokołach odnalezienia, jest też wzmianka o jego zegarku, ale sam zegarek już się nigdzie więcej nie pojawił. Ogromne nadzieje wiążę z odzyskaniem też jego różańca, bo on się z nim nie rozstawał. Nosił go przy sobie, rozpoznam go i będę go szukać. Te przedmioty mają dla mnie charakter relikwii. Mój mąż z nimi umierał i z nimi codziennie też żył.
Jak wygląda identyfikacja takich przedmiotów?
Tymi rzeczami zawiaduje żandarmeria wojskowa w Mińsku Mazowieckim. To jest ta część polskiej armii, która zachowuje się wobec nas najprzyzwoiciej. Ci wojskowi, przy naszych poprzednich wizytach zawsze byli wobec nas bardzo taktowni. Za pierwszym razem rzeczy były składowane w hałdach, i przedmioty brało się bezpośrednio do rąk. To się jednak zmieniło. Jeśli zostanie powtórzona poprzednia procedura, to najpierw ogląda się przedmioty na zdjęciach, a później już włożone do foliowych worków. Jeśli rodzina rozpozna jakiś przedmiot to może go otrzymać, pod warunkiem, że nikt inny nie będzie sobie rościł do niego praw.
Rozmawiał Jarosław Wróblewski
