Wiadomości
Wydawało się, że tej granicy Tadeusz Bartoś nie przekroczy. A jednak były zakonnik postanowił pożartować sobie z wiary chrześcijan w Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa i porównać ją do wiary w to, że Elvis Presley żyje. W ten sposób Bartoś chciał obśmiać pytania o to, czy możliwe jest, że ktoś przeżył katastrofę smoleńską. „Idea, że gdzieś trzech żyje, że ocalało, wpisuje się w stary religijny schemat. Wierzą wyznawcy Presleya, że on żyje, gdzieś ukryty w cichym spokojnym miejscu. Wyznawcy Morrisona wierzą, że żyje, też gdzieś daleko, w ciszy na farmie w Australii czy Nowej Zelandii. Niech zbluźnię... wierzą wyznawcy Jezusa, że on żyje, że ukazywał się, żyje też w pięknym miejscu, w domu Ojca. Nazywają to religioznawcy strukturą długiego trwania. Podobne schematy pojawiają się w rozmaitych religiach, od samych ich początków, od najstarszej religii świata – szamanizmu” - napisał Bartoś.