Tylko prawda wyzwala. Także w przypadku in vitro
„W dyskusji o in vitro nie da się oddzielić czynu od człowieka, tak jak w wielu innych newralgicznych kwestiach etyki seksualnej. Potępiając np. antykoncepcję, Episkopat nie uderza w konkretną grupę społeczną, bo nie sądzę, by kobiety, które biorą pigułkę, czuły się dotknięte sporadycznymi apelami biskupów, by stosować kalendarzyk małżeński. W przypadku in vitro Kościół dyskredytuje rosnącą z każdym rokiem grupę rodziców i dzieci. Zrobił coś, co trudno usprawiedliwić: podważył podstawy istnienia dzieci żyjących dzięki sztucznemu zapłodnieniu” - podkreśla Wiśniewska.