Wiadomości
Natura, biologia w tym kontekście staje się niczym innym jak tylko nikłą formą. Foremką różniącą się jedynie wyglądem. Tak jak niema znaczenia czy ciasto wlejemy do foremki prostokątnej czy okrągłej, dla genderystów niema znaczenia czy ktoś się rodzi w „formie” kobiety czy mężczyzny. Nic z tego nie wynika. Wyzuwa więc z tożsamości naturę i biologię kobiety. Jej siłę sprawczą, jej dumę przyrodzoną. Bo przecież nie forma mówi o tożsamości ale treść. To że w tym „cieście” są inne składniki, często, i mówię to jako mężczyzna, o wiele lepsze składniki. Właśnie ta przyrodzona godność te inne składniki, nadają kobiecie tożsamość. Instynkt macierzyński, który nie jest kulturowo wypracowany, a jedynie przez kulturę wzmocniony jest tego dobitnym przykładem. Przyjmując punkt widzenia nawet skrajnie darwinowski, że człowiek jest niczym innym jak zwierzęciem, lepiej wyewoluowanym, to instynkt macierzyński, rodzenie potomstwa, jest sprawą jak najbardziej biologiczną dającą szansę na przedłużenie gat