Rodzina
„Tak jak wielu wierzy w to, że Trójca Święta naprawdę istnieje, tak nie widzę powodów, by nie uwierzyć, że istnieje również wędrówka dusz i każdy z nas odradza się na nowo w innej, niekoniecznie ludzkiej, choć żywej postaci. Na przykład komara, ślimaka, jeża lub konia” - przekonuje Środa. I niestety myślę tę kontynuuje. „Myśl ta nachodzi mnie z ogromną siłą co roku, zwłaszcza na wakacjach, gdy obserwuję znajomych, którzy ze złością i pasją godną lepszej sprawy mordują latające robaki, i to niekoniecznie wtedy, gdy ich gryzą. Oczywiście z wyrozumiałością odnoszę się do sytuacji ekstremalnych, gdy głodny komar lub natrętna mucha unoszą się nad czyimiś ustami, powiekami lub siadają na plecach w złych celach, ale ich swobodny lot czy niewinne bzyczenie nie powinny w nikim wywoływać morderczych zamiarów. Bo mucha i komar chcą żyć, a to, co robią, w przeciwieństwie do tego, co robi człowiek, wynika z ich istoty, a nie woli i wolnego wyboru” - pisze Środa w „Gazecie Wyborczej”.