Policja podaje, że ofiara uprawiała seks z młodym mężczyzną, który uwiódł ją obietnicą małżeństwa. Para zwróciła się nawet do swoich rodziców o udzielenie tradycyjnej zgody na zawarcie małżeństwa. Gdy dziewczyna zaszła w ciążę, chłopak postanowił ją opuścić. Rodzice dziewczynki, ktorym nie udało się przekonać młodego mężczyznę do powrotu, zabrali córkę do prywatnej kliniki, gdzie pielęgniarka dokonała aborcji bez pomocy lekarza.
Dziennik "The Times of India" poinformował, że pielęgniarka zrobiła dziewczynie zastrzyk, twierdząc, że problem ciąży zostanie rozwiązany bez żadnych komplikacji. Młodej matce zaaplikowano roztwór soli, który pali skórę nienarodzonego dziecka, a ostatecznie prowadzi do jego śmierci. Tak też było w tym przypadku, ale śmiercionośne działanie tego środka poznała również nastolatka. Dziewczyna zaczęła skarżyć się na ból brzucha. Stan dziewczyny wyraźnie pogorszył się w ciągu najbliższych kilku dni, a jej rodzice przewieźli ją do prywatnego szpitala.
Lekarze powiedzieli, że w wyniku infekcji zostały uszkodzone nerki, płuca i wątroba dziewczyny. Stwierdzili, że nie byli w stanie uratować jej życia. - Nieświadomość zagrożenia niepiśmiennych rodziców, nieprofesjonalne zachowanie pielęgniarki, zaniedbanie ze strony chłopaka kosztowało życie niewinną dziewczynę - mówi jeden z lekarzy.
Młody mężczyzna został już aresztowany i postawiono mu zarzuty z artykułów 417, 420 i 376 kodeksu karnego Indii, które dotyczą oszustw i zgwałcenia. Natomiast pielęgniarka, która dokonała aborcji odpowie z art. 314, przewidującej sankcje za spowodowanie śmierci kobiety.
Aborcja w Indiach stała się legalna na mocy ustawy o ciąży z 1971 roku. Do tego czasu, aborcja, zdefiniowana jako celowe doprowadzenie do poronienia, była nielegalna w świetle indyjskiego prawa.
AM

