Tang została zarejestrowana jako członek społeczności rolniczej, co uprawniało ją do posiadania następnego potomka, po urodzeniu dziewczynki w 1996 roku. Tang złożyła stosowny wniosek 19 kwietnia 2002, a odpowiedź otrzymała 26 kwietnia. Kobieta zaszła w ciążę w lipcu 2004 r., a termin porodu był wyznaczony na 7 kwietnia 2005. W lutym 2005 roku, gdy była już w ósmym miesiącu ciąży, lokalne władze zakomunikowały jej, że pozwolenie było nieważne. Kiedy próbowała protestować przeciwko decyzji, zabrano ją do szpitala.
- W szpitalu byłam zmuszona wziąć tabletki wczesnoporonne pod nadzorem lekarza, który współpracował z urzędnikami - powiedziała Tang. - Potem, lekarz dał mi zastrzyk w mój żołądek. Moje dziecko przestało się ruszać... – wspomina kobieta.
Fang Hongping, ówczesny dyrektor biura populacji Xinping, zaprzeczył informacji, że Tang została zmuszona do aborcji. Urzędnik tłumaczył, że Tang i jej mąż nie mieli drugiego dziecka w ciągu roku od uzyskania pozwolenia i zgoda władz – po prostu - wygasła. - Jesteśmy przekonani, że w ciągu jednego tygodnia znów otrzymałaby zgodę – powiedział Fang. - Sama podpisała zgodę na zabieg. Nikt jej do tego nie zmusił – dodał urzędnik.
Zachowanie lokalnych władz wzbudziło krytykę ze strony przedstawicieli Uniwersytetu Chińskiego. Według Zhai Zhenwu, dziekana Wydziału Socjologii i Studiów nad Populacją Uniwersytetu Renmin. - Tang miała prawo do urodzenia drugiego dziecka, nawet jeśli jej zezwolenie wygasło – powiedział naukowiec.
Tang już od 2005 roku walczy o ukaranie urzędników, którzy doprowadzili do śmierci jej nienarodzonego dziecka. Jej przypadek nie jest odosobniony. Inne kobiety również spotykają się z podobną agresją ze strony władz. W czerwcu inna Chinka - Feng Jianmei została zmuszona przez urzędników z Zhenping do zabicia jej 7-miesięcznego dziecka.
AM/LSN

