Kościół
Po pierwsze: problem anonimowości. W kościołach czyta się nam listy Episkopatu Polski. Ich siłą ma być m.in. to, że wyrażają wspólne stanowisko ogółu biskupów. Ale "ogół" nie ma twarzy, więc czasami mocniej brzmi wypowiedź pojedynczego hierarchy do kamery, nawet jeśli mówi on faktycznie coś innego, nawet coś sprzecznego z tym, pod czym podpisał się kolegialnie Episkopat Polski. Powstaje wrażenie, że oficjalne komunikaty są tylko rytuałem, a "tak naprawdę" biskupi uważają inaczej. To także kwestia języka: listy czasami przypominają referaty popularnonaukowe, mało w nich życia. Po drugie: problem praktyczności. Jest faktem, że w ciągu ponad dwudziestu lat nowej niepodległości pod egidą Episkopatu Polski nie zrodziła się lub nie przetrwała niemal żadna znacząca inicjatywa, wzmacniająca strukturalnie życie katolickie: ani gazeta ogólnopolska, ani radio, ani telewizja, ani żaden dynamiczny ruch społeczny, ani jakaś znacząca inicjatywa edukacyjna (pewnym pocieszającym wyjątkiem jest Fundacja