Chrześcijańska alternatywa dla Halloween
Dla biskupów z Włoch obchodzenie Halloween jest przejawem "kulturowego kolonializmu" równie groźnego, jak kolonializm gospodarczy i społeczny.
Kategoria
Podkategoria: Kościół
Dla biskupów z Włoch obchodzenie Halloween jest przejawem "kulturowego kolonializmu" równie groźnego, jak kolonializm gospodarczy i społeczny.
- Powieszenie tego krzyża, ukradkiem, z księdzem Popiełuszką w tle, nie było fortunne - uważa ks. Boniecki. I trzeba zrozumieć – jeśli się jest katolikiem – że nie na walce o krzyż w Sejmie polega piękno Ewangelii. Jan Paweł II mówił przecież: nie chcemy przywilejów, chcemy wolności – dodał ksiądz.
Nowy metropolita katowicki podkreśla, że jego doświadczenie Kościoła wyniesione ze Śląska zostało ubogacone 14-letnią posługą biskupią w Tarnowie. Jak stwierdził w rozmowie z Radiem Watykańskim, obecny powrót do Katowic to przede wszystkim spojrzenie na zmiany, jakie tam się dokonały, i podjęcie wymogów związanych z nową ewangelizacją.
Katolicy byli w XVIII wieku „talibami” swej doby. Tak postrzegali ich wówczas ludzie – powiedział Radiu Watykańskiemu duchowy zwierzchnik anglikanów, abp Rowan Williams, uzasadniając ustanowienie obowiązującego do naszych czasów dyskryminacyjnego prawa, które uniemożliwia katolikowi bycie królem Anglii, a nawet jego małżonkiem. 28 października Brytyjska Wspólnota Narodów zdecydowała się na pewną liberalizację tego przepisu. Odtąd brytyjski monarcha będzie mógł poślubić katolika, sam jednak nie będzie mógł być członkiem Kościoła katolickiego, pozostaje bowiem najwyższym zwierzchnikiem Wspólnoty Anglikańskiej.
Metropolita gdański przypomina, że uroczystość Wszystkich Świętych przypomina chrześcijańskie powołanie do świętości. "Ze względu na postępującą promocję okultyzmu i magii w środkach przekazu, w środowisku szkolnym i w społecznościach lokalnych z okazji tzw. 'święta Halloween' pragnę przypomnieć fakty dotyczące tego obchodu oraz stosowną naukę Kościoła" - czytamy w komunikacie na stronie archidiecezji gdańskiej.
Biskupi zaproponowali, by zlikwidować Fundusz Kościelny Zamiast tego Episkopat chce, aby na Kościół można było przeznaczać 1 proc. podatku. Ale nie w ramach obowiązującego "jednego procentu" na organizację pozarządową. Hierarchowie chcą, żeby podatnik katolik miał do dyspozycji "drugi procent".
Po pierwsze, Helloween jest rzeczywiście pogańskim świętem celtyckim. Z tym że jest przedchrześcijańskie, ale wcale nie antychrześcijańskie. Trudno zaprzeczyć, że odwołuje się do świata duchów, a więc ma wymiar duchowy. Przekonuje nas, że po śmierci życie toczy się dalej, ale inaczej. Wyraźnie więc promuje wizję, której kryzys głosi dziś wielu obrońców wartości duchowych.
Nowy metropolita katowicki ma 63 lata i pochodzi z Rudy Śląskiej. Po ukończeniu Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego w Krakowie został w 1973 r. wyświęcony na kapłana. Studiował następnie w Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie uzyskując doktorat z historii Kościoła. Pracował duszpastersko w Katowicach. Później był sekretarzem bp. Herberta Bednorza (1975-1985), a następnie kanclerzem kurii diecezjalnej (1985-1992) i wikariuszem generalnym archidiecezji katowickiej (1992-1997). W 1997 r. Jan Paweł II mianował ks. Skworca ordynariuszem tarnowskim.
- Jako chrześcijanin chciałbym powiedzieć w tym miejscu: tak, w historii również w imię wiary chrześcijańskiej uciekano się do przemocy. Uznajemy to z wielkim wstydem. Jest jednak całkowicie jasne, że było to bezprawne użycie religii chrześcijańskiej, w oczywistej sprzeczności z jej naturą. Bóg, w którego my chrześcijanie wierzymy, jest Stwórcą i Ojcem wszystkich ludzi, z czego wynika, że wszystkie osoby są dla siebie braćmi i siostrami, i stanowią jedną rodzinę. Krzyż Chrystusa jest dla nas znakiem Boga, który w miejsce przemocy kładzie cierpienie z bliźnim i miłość bliźniego. Jego imię to „Bóg miłości i pokoju” (2 Kor 13,11). Jest zadaniem wszystkich, którzy ponoszą jakąkolwiek odpowiedzialność za wiarę chrześcijańską, nieustannie oczyszczać religię chrześcijan, poczynając od jej wewnętrznego centrum, aby - mimo ludzkiej słabości - była prawdziwie narzędziem Bożego pokoju w świecie - powiedział Benedykt XVI.
- Chociaż wiele spraw nas przygniata, dołują wyniki wyborów, mamy niepokój o sprawy codzienne czy problemy rodzinne, to nie możemy się poddawać, nie ma sytuacji bez wyjścia. Mówię wtedy: "Uwielbiaj Pana Boga drewnianymi wargami. Mimo udręki wejdź w modlitwę wielbiącą i zobacz, że wtedy łatwiej jest żyć."
Ospałą toruńską społeczność z odrętwienia wyrwała burza wokół koncertu zespołu Behemoth, któremu lideruje Adam „Nergal” Darski. Występ odbył się tuż obok Wydziału Teologicznego UMK, gdzie na czuwaniach modlitewnych zbierają się młodzi ludzie. To głównie oni postanowili powiedzieć „nie” bluźnierstwu. Właśnie poprzez modlitwę – pisze Aleksander Majewski.
Żyjemy w świecie, który jest przesycony relatywizmem i który wyrugował spośród swoich pojęć prawdę i dobro, jako stałe punkty odniesienia i drogowskazy ludzkiego działania. Właśnie w takim świecie żyjemy i musimy stawiać sobie pytanie, czy tego rodzaju inicjatywy, jak zwoływanie przywódców religijnych do Asyżu, nie umacniają tego relatywizmu i tego chaosu, który nam towarzyszy i który jest bez wątpienia przyczyną współczesnego kryzysu moralnego. Dlatego katolik stawia sobie pytanie: czy Kościół, będąc depozytariuszem jedynej prawdy, i Ojciec Święty, będąc Wikariuszem Jezusa Chrystusa - przez Którego jedynie pokój na świat przychodzi - zwołując takie wydarzenie, nie rezygnuje z szansy ukazania Chrystusa, jako tej jedynej Prawdy, prowadzącej do pokoju i do zbawienia?
Modlitwa o pokój jest cały czas zadana każdemu z nas, każdemu człowiekowi na świecie, bez różnicy, czy jest chrześcijaninem, żydem, muzułmaninem, hinduistą, czy wyznawcą innej religii. Cały czas ta modlitwa i staranie się o pokój jest aktualne. I chodzi tu o pokój nie tylko między narodami, ale także w sercach ludzkich, w rodzinach, w życiu codziennym. Myślę, że to ogromne spotkanie, jakie dzisiaj się tu odbywa, jest takim płomieniem dla tego świata, wskazującym, żeby codziennie na nowo starać się o ten pokój.
Łukasz Adamski: Cztery lata temu powiedział mi ksiądz w wywiadzie, że przyszłością Kościoła są „niewielkie wspólnoty, które jednak mają na tyle zdrowego poczucia własnej wartości i na tyle potrafią stworzyć własne struktury, żeby pokazać alternatywę dla modelu życia bez Boga”. Podobną tezę stawia od lat Benedykt XVI. Czy ta przyszłość właśnie nadeszła do Polski?
Wedle zapowiedzi ma to być spotkanie przybyłych z wielu krajów wyznawców różnych religii i światopoglądów, polegające na oddzielnej modlitwie bądź medytacji oraz wspólnej wymianie myśli, celem wzmocnienia pokoju i sprawiedliwości na ziemi. Ma to być także szczególne nawiązanie do pierwszego tego typu zgromadzenia, które ćwierć wieku temu zwołał - również do miasta św. Franciszka - bł. Jan Paweł II.