Dawid Wildstein: Bejsbole i mordercy czyli Krytyka Polityczna a sprawa żydowska
"Skądinąd, jak to w slasherze, lewica ofiar też za bardzo nie lubi. W końcu zawsze popełniają jakieś błędy - niewinność w kategoriach slasherów nie istnieje. A to zbyt pretensjonalni, a to zbyt rozpasani, a to zbyt wstrzemięźliwi. Taki martwy Żyd - czy ktoś naprawdę chciałby żeby powrócił? Wraz z swoją ortodoksją, homofobią, biedotą sztetlów? No, thanx. Właściwie tkwi w tym utajona satysfakcja, że ten pretensjonalny kujon, którego i tak nikt na mieście nie lubił, dostał maczetą po głowie. Jak w każdym slasherze trupy nie mają przecież tak naprawdę wracać do żywych, a stanowić tylko preludium do wspaniałego finału."