Z cyklu „złote myśli” Magdaleny Środy: Krówki ważniejsze niż rozrywane dzieci
„Fundacja Viva! przedstawiła raport o traktowaniu zwierząt na polskich targowiskach. Raport wygląda tak, jakby to, co dokumentowano, działo się w XVI wieku. Zwierzęta gospodarskie traktuje się gorzej niż rzeczy. Bo rzecz potłuczona, przerzucana, kopana niszczy się, więc właściciel o rzeczy dba, o zwierzę nie musi, bo wie, że samo się zregeneruje, a jak nie, tym gorzej dla niego. Polski chłop ma przekonanie godne Kartezjusza, że zwierzę jest żywotną maszyną, która nie posiada - tak jak on - szlachetnej duszy o boskim rodowodzie, a więc nie można jej przypisać ani żadnych praw, ani wartości innej niż handlowa czy użytecznościowa (w tym kontekście zwierzę stare lub chore nie ma żadnej racji bycia)” - użala się profesor Środa.