Co to znaczy: Pilnować Polski? To znaczy postępować dokładnie odwrotnie niż sugeruje Lech Wałęsa, który ostatnią manifestację w Warszawie nazwał niedemokratyczną i stwierdził, że od zmian, to jest kartka wyborcza, a nie manifestacja. Otóż wrzucenie raz na kilka lat kartki wyborczej jest ważnym aktem obywatelskim, ale absolutnie niewystarczającym. Demokracja, szczególnie przy tak chorych mediach, jak w Polsce, potrzebuje aktywnej postawy obywatelskiej, wyrażającej się między innymi uczestniczeniem w różnego rodzaju zgromadzeniach. Pilnować Polski, to być człowiekiem sumienia na co dzień i nie zgadzać się na niegodziwość w życiu publicznym.

 

Marsz „Obudź się, Polsko” był wielkim sukcesem. Morze ludzkich głów od Placu Zamkowego do Ronda de Gaulle’a robiło wrażenie. Tym bardziej smutno, że niektóre przekaziory bredziły coś 30-50 tys. uczestników. Manifestacja miała trzy podstawowe wymiary, które trzeba odróżniać, co nie znaczy, że da się je dokładnie rozdzielić, a mianowicie: polityczny, związkowy i religijny. Formułowano różne postulaty, z których najbardziej znanym jest domaganie się miejsca dla TV Trwam na multipleksie. Postulat jak najbardziej słuszny, jeśli porównamy (m.in. ze społecznego i z finansowego punktu widzenia) tę telewizję z innymi (bardzo marnymi) podmiotami, które koncesje dostały.

 

Czy jednak manifestacja przyniesie jakieś konkretne owoce? Takim konkretnym owocem mogłoby być przyznanie koncesji TV Trwam. I nie byłaby to porażka władzy, ale znak, że nie lekceważy ona wielomilionowej rzeszy obywateli w imię partyjnych interesów.  Sądzę jednak, że należy patrzeć na tę manifestację w dłuższej perspektywie i wiedzieć w niej jeden z elementów obywatelskiej aktywności Polaków o określonej wrażliwości społeczno-religijnej. Ta aktywność jest bardzo ważna, by z Polski nie zrobiono jakiegoś eurolandu przenikniętego lewacką ideologią.

 

Kościół katolicki powinien w tej sytuacji uważać, aby nie dać się zredukować do jakiejś jednej polityki partyjnej. Wszak kościoły są dla wyborców różnych partii. Ale z tego nie wynika, że powinien stać z boku. Wręcz przeciwnie! Biskupi mogą i powinni wspierać konkretne postulaty, a zarazem protestować przeciwko różnym zjawiskom  w imię nauczania społecznego Kościoła i w imię Ewangelii. I tak np. opinia, że TV Trwam dzieje się krzywda wyrządzana przez butnych urzędników, nie jest stanowiskiem partyjnym, ale moralnym i kościelnym.

 

Przed nami 11 listopada – kolejna okazja, aby zamanifestować przywiązanie do takich wartości jak: patriotyzm, wiara i zwyczaje katolickie, sprawiedliwość w życiu publicznym.

 

eMBe