Terlikowski: Dobra reakcja na trudną sprawę
Nie chcę i nie zamierzam wyżywać się na biskupie, który kompletnie pijany siadł za kierownicą, ale też nie widzę najmniejszej możliwości, by go bronić. Jego zachowania nie da się bowiem wyjaśnić, ani usprawiedliwić (zrozumieć zaś można tylko jeśli uzna się go za chorobę, co zresztą sugeruje list samego hierarchy). Potencjalnym zabójcom trzeba mówić jasne i zdecydowane nie. Niezależnie od tego, czy są biskupami, księżmi czy świeckimi.