Towarzyszu Jaruzelski, a może to kosmici?
Głęboko się wzruszyłem po tym, jak przeczytałem, że towarzysz Wojciech Jaruzelski, którego jeszcze całkiem niedawno chciano zabrać samolotem prezydenckim na beatyfikację Jana Pawła II, postanowił na stare lata jeszcze raz pobronić komunistów z bratnich partii. I oznajmił, że zamach na papieża Polaka to na pewno nie robota komunistów, bo przecież jego samego zapewniał o tym Todor Żiwkow.