To, co w tym filmie najmocniej uderza, jest smoleńska beznadzieja. Szare, brudne blokowiska. Smutni, zastraszeni ludzi, którzy boją się rozmawiać z dziennikarzami – to mówi wiele o miejscu, w którym wydarzyła się tragedia. Ale jeszcze więcej uświadamia strach, z jakim odmawiają jakiejkolwiek rozmowy z dziennikarzami. - Nie wolno mi z wami rozmawiać. Zakazali – powtarzają, jak mantrę, kolejni rozmówcy. Ci zaś, którzy już zdecydowali się rozmawiać, dostają dziwne telefony albo muszą się tłumaczyć z braku miłości do ojczyzny...

I już samo to niezwykle wyraźnie pokazuje, że sami Rosjanie nie wierzą w przypadek, że oni sami mają świadomość, iż to, co wydarzyło się w Smoleńsku, nie było „brawurą pilotów”, „naciskami prezydenta”, ale czymś zupełnie innym. Nie, nigdzie nie pada zdanie, że był to zamach, ale widać, że sami Rosjanie mają świadomość, że spora część winy (kto wie, czy nie także świadomej i dobrowolnej) leży po ich stronie. Gdyby było inaczej rozmowy (nawet biorąc pod uwagę rosyjskie konteksty) wyglądałyby zupełnie inaczej. I nie okazałoby się, że nagle w całym niemal Smoleńsku wszystkie kamery przestały nagrywać...

Anita Gargas w tym filmie dotarła jednak także do wielu fachowców (jeden z nich występuje incognito), którzy jasno pokazują, że wersja przedstawiana przez MAK i niemałą część reprezentujących interesy Rosji polskich dziennikarzy i ekspertów zwyczajnie nie da się utrzymać, bo nie trzyma się ona kupy. Niestety z filmu wyraźnie wynika także, że może się okazać, iż pełnej wersji wydarzeń nie poznamy już nigdy. Rosjanie – przy milczącej zgodzie premiera Donalda Tuska i jego kolegów z rządu – wyczyścili już zdecydowaną większość dowodów niszcząc wrak samolotu. I już samo to pozwala mieć bardzo poważne wątpliwości co do ich czystych rąk. A jedno można powiedzieć na pewno: niezależnie od swojej winy lub jej braku w kwestii katastrofy, teraz Rosjanie zwyczajnie chcą, żeby świat ich o to podejrzewał. Ale bez wystarczających dowodów, tak by można było zawsze ze śmiechem określić podejrzewających mianem „oszołomów” czy „rusofobów”.

Po tym filmie jednak, i tu trudno odmówić racji komentującemu go Jarosławowi Kaczyńskiemu, Rosjanom i ich polskim poplecznikom trudniej będzie kłamać. I już choćby za to należą się Anicie Gargas podziękowania.

Tomasz P. Terlikowski

Film 10.04.10 będzie można kupić wraz z najnowszym numerem „Gazety Polskiej”

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »