„W programie TVP 2 pt. "Tomasz Lis na żywo" dopuszczono się skrajnej manipulacji, pokazując nagranie ujawniające, jak parlamentarzyści PiS na zjeździe polonijnym przysłuchują się antysemickim wystąpieniom”- napisała na wstępie posłanka PiS. W ujawnionym w programie Lisa nagraniu Kazimierz Świtoń mówił m.in., że istnieje rząd światowy, który ma zadbać o to, aby pozostało jedynie 15 milionów Polaków, a i to mieliby to być jedynie "zdrowi parobkowie” Żydów.  Na taśmie można było dostrzec, że wystąpieniu przysłuchują się politycy PiS-u Ryszard Bender Bogusław Kowalski. Niedawno Adam Hofman powiedział ,że taśmy te zostały zmanipulowane. Jednak Lis przekonuje, że Bender był na sali podczas wykładu. Natomiast według Sobeckiej Bender zdecydowanie zareagował na antysemickie wystąpienie Świtonia i  „natychmiast wstał, zaprotestował bardzo gorąco i wyszedł” . Jarosław Kaczyński na szczęście nakazał złożenie wyjaśnienia wszystkim politykom jego partii, którzy udali się na zjazd USOPAŁ (Unia Stowarzyszeń i Organizacji Polonijnych Ameryki Łacińskiej). Posłowie będący na spotkaniu przekonują, że zaprotestowali słysząc słowa Świtonia. „Powiedzieliśmy, że te wypowiedzi są wypowiedziami niesprawiedliwymi, że słowa trzeba dobierać właściwie, bo mogą ranić. I generalnie się odcięliśmy od tego stanowiska”- mówił Kowalski.

Nie chcę roztrząsać kto w tym sporze ma rację. Wiadomo jakie poglądy ma Tomasz Lis i jak bardzo „kocha” Prawo i Sprawiedliwość. Nie znaczy jednak, że w tej kwestii musi manipulować. Nie ulega jednak wątpliwości, że całej afery by nie było gdyby politycy PiS-u nie jeździli do ludzi o marnej reputacji, którzy byli podejrzewani o szmalcownictwo. Szczególnie przed kampanią wyborczą politycy PiS powinni uważać na wkładanie amunicji prosto do magazynków pistoletów swoich przeciwników. Nie wierzę w to, że politycy PiS nie wiedzą jakie brednie można wyczytać w niektórych polonijnych gazetkach i na portalach internetowych. Naprawdę przekonanie się jaki jest stan umysłów niektórych  chorych z nienawiści Polaków żyjących na obczyźnie nie jest trudne. Czy posłowie nie byli świadomi jacy ludzie wystąpią na tym zjeździe?  Naprawdę tak trudno przypomnieć sobie wystąpienia Kazimierza Świtonia z przeszłości? Pikanterii całej sprawie dodaje to, że Anna Fotyka podobno  odradzała  politykom wyjazd.  Jarosław Kaczyński odnosząc się do sprawy powiedział, że „obowiązkiem każdego parlamentarzysty mojej partii jest chronienie pamięci Lecha Kaczyńskiego”.

Prezydent Kaczyński zrobił bardzo wiele w kwestii ocieplenia stosunków polsko- żydowskich. Przyznają to nawet wrogowie Prawa i Sprawiedliwości. Również Jarosław Kaczyński zawsze brzydził się pajacującymi antysemitami, którzy podniecają się Listą Żydów Polskich ( na której zresztą Lech Kaczyński jest). Myślę, że  to czy czy politycy PiS-u klaskali podczas wystąpienia antysemitów czy protestowali przeciwko niemu jest kwestią wtórną. W ogóle nie powinno ich być na zjeździe, który w swoim programie ma wystąpienia ludzi kojarzonych z antysemityzmem. Mam nadzieję, że posłowie, którzy zjawili się na tym zjeździe poniosą konsekwencje swojej nieroztropności. Powinni ją ponieść dla dobra PiS-u i pamięci po Lechu Kaczyńskim.

Łukasz Adamski

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »