Zacznijmy od – na razie bardzo oszczędnych – sugestii samej PO. Otóż jej liderzy na Śląsku już deklarują, że mogliby pomóc Ruchowi Autonomii Śląska (czyli formacji działającej na szkodę naszego państwa i jego pełnej integralnośći) w dojściu do Warszawy.

- Sądzę, że ten model naszej współpracy z RAŚ jest możliwy, choć oczywiście potrzebna będzie też dobra wola drugiej strony. To oczywiste, że politycy Ruchu nie mają szans przebić się do Warszawy startując ze swojej listy. Byłoby to możliwe z list PO, a nam ich wsparcie też mogłoby pomóc. Do czerwca chcemy rozstrzygnąć tę kwestię – mówił „Dziennikowi Zachodniemu” Adam Matusiewicz, marszałek województwa (PO). Tłumacząc to na nasze oznacza to mniej więcej tyle, że politycy PO uważają, iż siły, których celem jest rozsadzanie Polski, powinny być reprezentowane w polskim parlamencie. PO zaś jest im skłonna w tym pomóc.

Ale to niestety nie wszystko. Tomasz Tomczykiewicz zapowiada, że PO zamierza wytoczyć Jarosławowi Kaczyńskiemu proces. Powodem jest zaś to, że w raporcie uznał on, że promowanie rzekomej „narodowości śląskiej” jest działaniem w interesie Niemiec. - Jarosław Kaczyński może mówić różne głupstwa, ale jeśli zapisuje się takie słowa w dokumencie programowym partii, która ma 25 proc. poparcia, to jest to niedopuszczalne. Nie możemy się z tym zgodzić – wyjaśnia intencje PO w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Tomczykiewicz. I trudno w związku z tym nie zadać pytania, czy jeden z liderów PO nie umie po prostu czytać ze zrozumieniem, i w związku z tym nie zrozumiał, co miał na myśli Jarosław Kaczyński, czy też uznaje, że postulaty dezintegracji państwa polskiego, które głosi RAŚ, są OK, i nie są w interesie Niemiec? Obie takie możliwości dyskwalifikują go jako polityka.

Ale nie on jest istotny. Jeśli Platforma Obywatelska decyduje się na atak na polityka broniącego polskiej integralności, to w istocie wypowiada się przeciw tej ostatniej. I dlatego jest groźna dla przyszłości Polski. Są wartości większe niż bieżący interes polityczny. Jedną z nich jest integralność państwa i jego suwereeność. Jeśli polityk tego nie rozumie, to nie powinno być dla niego miejsca na scenie politycznej.

Tomasz P. Terlikowski

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »