Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź uważa, że nie można zamykać oczu na problemy, jakie zrodziła katastrofa smoleńska. Metropolita poświęcił w Wejherowie tablicę upamiętniającą ofiary tragedii z 10 kwietnia 2010 roku. Przypomniał, że 96 Polaków zginęło w Smoleńsku w drodze na obchody rocznicy zbrodni katyńskiej. - Zbrodni komunistycznego totalitaryzmu, o której świat miał się nigdy nie dowiedzieć. Przez lata trwało katyńskie kłamstwo. Ale było też tak, że wbrew okolicznościom podejmowano z nim walkę – w imię prawdy, nie bacząc na okoliczności – mówił hierarcha w homilii.
Metropolita wspominał atmosferę po katastrofie smoleńskiej, jaka panowała w Polsce. Przyznał, że przeżywanie tragedii przez Polaków budziło nadzieję na poprawę życia publicznego. - Jakże wiele w tamtych dniach było nadziei, że ta tragedia przyniesie jakąś zasadniczą odmianę i przemianę, wprowadzi ład w polskie życie polityczne i społeczne, ostudzi emocje. Także pozwoli zobaczyć tych, którzy zginęli – szczególnie Prezydenta RP – w prawdzie ich życia, tak często niedostrzeganej, lekceważonej, wyszydzanej – powiedział abp Głódź.
Abp Sławoj Leszek Głódź przypomniał nauczanie Jezusa, który mówił, że ziarno musi obumrzeć, by wydać obfity plon. - Oczekujemy na te pędy życia, których wzrostu ku dobru, ku prawdzie, ku sprawiedliwości, nie przytłumi chwast cynizmu, oschłych, niesprawiedliwych, zapiekłych w niechęci serc. Życie polskie dalej trwa, powstają nowe zadania, wyzwania – tłumaczył abp Głódź.
- Ale nie można zamykać oczu na problemy – jakże ich wiele – które zrodziła tragedia smoleńska. Bo to nie są problemy generowane polityczną grą. Ich źródłem są wrażliwe sumienia, często zranione uczucia – także te o religijnym wymiarze, niepokój o jutro Polski – dodał.
Arcybiskup podkreślił, że tablica, która została wmurowana w Wejherowie, powstała z ducha wdzięcznej pamięci. - Jedna z wielu wyrosłych z ducha miłości. Jedna z tych, które zostały umieszczone w świątyni. Dlatego nie napotkała przeszkód, sprzeciwu w realizacji, nikt nie wywołał pseudodyskusji, że w czymś będzie komuś przeszkadzała – mówił abp Głódź. - Niech przypomina pokoleniom, które będą tu przechodzić, aby wielbić Boga, o ofierze ludzi prawych – ofierze w imię Polski, w imię prawdy, w imię pamięci o katyńskiej zbrodni – zaapelował.
Metropolita gdański przypomniał również o szóstej rocznicy śmierci Jana Pawła II, która minęła 2 kwietnia. Zachęcał, by podczas Wielkiego Postu rozważać nauki papieża, świadka nadziei, pasterza Kościoła powszechnego i duchowego Ojca naszej ojczyzny.
- Tyle razy przypominał nam, abyśmy dochowali wierności dziedzictwu wiary, chrześcijańskiej tożsamości, ojczystej kultury, temu wszystkiemu, „co Polskę stanowi”. Tyle razy prowadził nas ku Matce Jezusowej danej na obronę naszego narodu” – wyliczał metropolita.
Arcybiskup przypomniał też historię kościoła Chrystusa Króla i bł. Alicji Kotowskiej, który nazwał Sanktuarium Męczeństwa, gdzie przechowywana jest pamięć o Piaśnicy-pomorskiej Golgocie czasu II wojny światowej. - To tam, w pomorskim lesie, miała miejsce kaźń pomorskich i kaszubskich elit: księży, urzędników, nauczycieli, kupców, społeczników... Tych, którzy angażowali się w różny sposób w służbę i pracę dla swej ojczyzny – Polski. Było to także miejsce kaźni wielu rodzin polskich osiadłych na terenie Rzeszy, także Niemców – przeciwników totalitarnego systemu, także pacjentów pomorskich szpitali psychiatrycznych – mówił abp Głódź.
Przypomniał słowa Jana Pawła II z 6 czerwca 1999 roku, które papież wygłosił w Sopocie: „Wszystko, co stało się udziałem ludzi tej ziemi, wpisuje się w całość tragicznych wydarzeń czasów wojny”. - Nie trzeba tymi dziejami manipulować, nie wolno ich tragicznego wyrazu mierzyć miarą aktualnych politycznych zapotrzebowań... – przestrzegał abp Głódź.
żar/Wiara.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

