Jachowicz: Życie fałszywą radością
Pamiętam, że tak żyliśmy od jednego przetasowania do drugiego. Układaliśmy przed każdym plenum partyjnym czy zjazdem, scenariusze rozwoju wydarzeń w kraju. Przebieg partyjnych sabatów i personalne decyzje tam podjęte korygowały nasze hipotetyczne założenia. Gubiliśmy w tych analizach i scenariuszach sprawę najistotniejszą. Tak naprawdę, żadne ważne zmiany nie miały miejsca. A my, intelektualne lekkoduchy i polityczni ignoranci - filozofowie, socjolodzy, historycy, ekonomiści, dziennikarze - podniecaliśmy się, najdrobniejszym kichnięciem władzy. Do jakiego stopnia byliśmy zaczadzeni, uświadomiły nam dopiero wydarzenia sierpniowe 1980 r.