Pamiętam, że tak żyliśmy od jednego przetasowania do drugiego. Układaliśmy przed każdym plenum partyjnym czy zjazdem, scenariusze rozwoju wydarzeń w kraju. Przebieg partyjnych sabatów i personalne decyzje tam podjęte korygowały nasze hipotetyczne założenia. Gubiliśmy w tych analizach i scenariuszach sprawę najistotniejszą. Tak naprawdę, żadne ważne zmiany nie miały miejsca. A my, intelektualne lekkoduchy i polityczni ignoranci - filozofowie, socjolodzy, historycy, ekonomiści, dziennikarze - podniecaliśmy się, najdrobniejszym kichnięciem władzy. Do jakiego stopnia byliśmy zaczadzeni, uświadomiły nam dopiero wydarzenia sierpniowe 1980 r.

Podobna sytuacja jest dziś. Nowak za Grabarczyka, Gowin za Kwiatkowskiego, Cichocki za Arabskiego, za Cichockiego Sienkiewicz – idą zmiany, myśli siedmiu Polaków na dziesięciu. Złudzenie. Żadnych przeobrażeń. Nadal wszystko w rękach Gomółki, Gierka, Jaruzelskiego, a potem wielu, wielu innych, a dziś Donalda Tuska. On rozdaje karty, w każdej kluczowej sprawie. Gowinowi wyrastają uszy anty partnerskie? - Obetniemy je – decyduje premier.

Nigdy nie będzie jak w PRL. To zrozumiałe. Być nie może. Obydwie sytuacje dzieli kosmiczna przepaść. Lekkoduchy obecnych czasów, znowu jednak żyją złudzeniami. Nie tylko media sprzyjające rządowi. W słodką pułapkę, przypominającą rurę, której ściany wysmarowane są cukrem, wpada miliony pszczół, poszukujących pożywienia. One wraz ze wszystkimi najbardziej wpływowymi mediami wierzą, że to prawdziwa ojczyzna królowej i ich samych. Zadowolone brzęczą fałszywą radością.  


Jerzy Jachowicz


Felieton ukazał się na stronie www.sdp.pl