Wiadomości
Właśnie 9 lipca można się było spodziewać odwołania prof. Bogdana Chazana przez prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz (PO). Nieprzypadkowo decyzja ta została ogłoszona w czasie konferencji prasowej, wobec licznie zgromadzonych mediów, jeszcze przed rozmową z samym zainteresowanym lekarzem i przed wręczeniem mu wypowiedzenia. Za to dokładnie wtedy, gdy w Sejmie trwała debata nad zgłoszonym przez PiS konstruktywnym wotum nieufności dla rządu Donalda Tuska. W tej debacie i głosowaniu liczył się każdy głos. Głosy zaś posłów SLD w szczególności, ponieważ to ugrupowanie jako jedyne było dość nieprzewidywalne.Tymczasem przed kilkoma dniami to właśnie SLD zapowiedziało zawiadomienie prokuratury o możliwości popełniania przestępstwa przez Hannę Gronkiewicz-Waltz, jeśli ta nie odwoła prof. Chazana z funkcji dyrektora Szpitala Świętej Rodziny. Profesor kierował tą placówką od roku 2004, jeszcze z nadania poprzedniego prezydenta Warszawy, śp. Lecha Kaczyńskiego. Sygnał ze strony postkomunisty