Policja była w domu Rafalali. Ani śladu po kocie i wybitej szybie
„Robiłam śniadanie, a moja siostrzenica trzymała kota na kolanach. Nagle usłyszałam huk i wbiegłam do pokoju” – relacjonuje transseksualista na swoim blogu. Tak miał wyglądać atak na Rafalalę, w którego wyniku miał zginąć kot transseksualisty. – „Szybko zdejmuje z poduszki poszewkę i chowam w nią Temidę. Temida jest zmasakrowana, jedno oko wypłynęło, pyszczek zmiażdżony. Ja jestem zmasakrowana, zmiażdżona i przybita” – żaliła się Rafalala.