Kościół
Kiedy mówimy "Chrystus Król", to może nam się kojarzyć Pan Jezus pełen chwały przy zmartwychwstaniu, czy też przy końcu świata, kiedy przyjdzie nas sądzić. I może nam się wydawać, że ta dzisiejsza Ewangelia jest przypadkowa, że niewiele ma wspólnego z uroczystością, którą przeżywamy. No bo co to za król, który wisi ukrzyżowany, skazany na najgorszą śmierć, na krzyż hańby, krzyż, który zawsze był przeznaczony tylko dla morderców i najgorszych bandytów. Co to za król, który nie ma żadnej władzy, co to za król, który nie ma swojego wojska. Co to wreszcie za król, który umiera opuszczony przez wszystkich, nawet przez swoich najbliższych przyjaciół. Przecież ten obraz zupełnie nie pasuje do tych wizji królowania, do tych sposobów panowania i rządzenia, które przedstawia nam codzienne życie.