Nawracajmy się, bo czas jest krótki
XX i początek XXI wieku przyzwyczaiły nas do wielkich pontyfikatów, skupionych na wielkich bojach z nazizmem i komunizmem (Pius XII i zupełnie odmienny, a jednak tak samo walczący Jan Paweł II), z dyktaturą relatywizmu (tu znowu trzeba wymienić Jana Pawła II i Benedykta XVI), pontyfikatów formułujących teologiczne wizje, które miały przemieniać myślenie Kościoła, ale i teologię (Pius XII, Paweł VI, Jan Paweł II i Benedykt XVI). A teraz mamy zupełnie inny pontyfikat. Oszczędny w słowach, mocny w gestach i wciąż budzący pytanie, jak mamy na niego odpowiadać. Papież Franciszek czasem głosi kazania, jak niezwykle bliski ludziom proboszcz, a nie jak pasterz całego świata, skupia się na nawróceniu w codzienności, a nie na wielkich wizjach przyszłości. Można powiedzieć, że postawę Franciszka doskonale podsumowują słowa wypowiedzianej podczas Drogi Krzyżowej: „Nie chcę dodawać wielu słów”.