Czy należy mieć nadzieję? Między tak i nie
Moja nadzieja, prowadzona tymi i wieloma innymi obrazami, przemierzyła dziesięciolecia, stawiając opór głosom, które próbowały ją zagłuszyć. Około 1950 roku, kiedy zalewani byliśmy myślą marksistowską, słowo „alienacja” zdawało się dyskwalifikować wszelkie spojrzenie wykraczające poza ziemski horyzont. Należało budować historię i całkowicie zaangażować się w ziemskie działanie, nie śniąc o wieczności. Pod wpływem tego prądu nawet chrześcijanie zaczęli się obawiać „wyalienowania” za sprawą nadziei na wieczność.