Wiadomości
Oglądając dziś debaty wyborcze między Georgem W. Bushem a Alem Gorem w 2000 roku, można doświadczyć niemałego zdziwienia. Bush występował w nich jako konserwatysta, który raczej skłania się ku zmianom w polityce wewnętrznej i ograniczeniu amerykańskiego zaangażowania w światowej geopolityce. Jego poglądy były wówczas bliższe takim ludziom jak Pat Buchanan niż Irvin Kristol. Dopiero feralna data 11/09 zmieniła oblicze prezydentury Busha, który opisuje swoje odczucia z tamtego dnia w niezwykle ludzki sposób. Bush nie jest żadnym intelektualistą i czuć to na kartach tej naprawdę fascynującej pracy. I właśnie prosty, czasami kowbojski, język polityka powoduje, że możemy lepiej rozumieć przerażenia jakie opanowało administracje Busha po atakach. Czy druga fala nie zniszczy amerykańskiego ducha w następnych dniach? Jak powstrzymać uśpione komórki terrorystów będące na terytorium USA? Jakie środki bezpieczeństwa wprowadzić? Dzięki relacji Busha te wszystkie pytania nabierają wymiaru ludzkiego