My nigdy za Grzesiem nie przepadaliśmy. Po pierwsze jest z SLD, ale to pół biedy. Przewodniczący Napieralski podpadł nam tym bardziej, gdyż postawił na stary beton partyjny, który dawno powinien trafić na śmietnik historii. Dzięki objeżdżaniu powiatowych kół Sojuszu, zdobył co prawda stołek szefa partii, ale ożywił starych dinozaurów partyjnych, takich jak Leszek Miller którzy dawno już powinni przestać nas straszyć z ekranów.
Upadek Grzesia to lekcja dla wszystkich partyjnych tyranów, którzy uważają, że są najmądrzejsi, najładniejsi i w związku z tym mogą konkurentom partyjnym podkładać świnie (przypadek Olejniczaka i Arłukowicza), a nam wszystkim wciskać ciemnotę i rozdawać jabłka. Miejmy nadzieję, że upadek Grzesia jest w pewien sposób symboliczny. Wszyscy widzimy jak nie sprawdza się polityk, którego jedyną kompetencją jest wiedza o partyjnych układach i gierkach.
Chylimy czoło przed elektoratem emerytów i rencistów, którzy nie takie ściemy jak Grzesio już widzieli.
Polecamy obejrzenie jak Majewski przerobił spot Napieralskiego:

