Brakuje pracy i chleba i młodzi to widzą. Dlatego protestują
Młody Szczecin przyjedzie na 29 września na Marsz do Warszawy ze swoją 100-metrową biało-czerwoną?
Autor
Redakcja
Migrated legacy fallback author.
Artykułów: 230374
Młody Szczecin przyjedzie na 29 września na Marsz do Warszawy ze swoją 100-metrową biało-czerwoną?
- Dyscypliny klubowej jako takiej nie będzie, ale będziemy wnioskować o odrzucenie obu projektów w pierwszym czytaniu - tak poseł PO odniósł się do dwócj projektów ustaw dotyczących aborcji, autorstwa Ruchu Palikota i Solidarnej Polski. Powód? Zdaniem posła "oba projekty podważają historyczny kompromis w sprawie aborcji, popierany także przez Kościół".
- Pojechałam tam opiekować się rodzinami, a nie po to, by prowadzić śledztwo - tłumaczyła Kopacz. B. minister zdrowia stwierdziła, że miała szczere intencje i zajmowała się rodzinami, gdyż spotkali się oni "z czymś, co było najbardziej traumatyczne, czyli z rozpoznaniem swoich bliskich". - Na tamtą chwilę zrobiliśmy tyle, ile było możliwe - przekonuwała Kopacz.
Nie ulega wątpliwości, że autorytaryzm w zakresie polityki bezpieczeństwa wewnętrznego, a zwłaszcza odblokowanie aktywności gospodarczej Polaków, poprzez radykalne zwiększenie wolności gospodarczej i odbiurokratyzowanie państwa, to dziś konieczność w naprawie polskiego państwa i w zdynamizowaniu gospodarki. Te idee, choć częściowo występują także w programach różnych partii, Korwin-Mikke formułuje w sposób nie tylko głośny, ale najczęściej także w sposób uskrajniony. Dzięki temu zyskuje zarówno nagłośnienie, jak też zapewnia mu to sporą popularność, zwłaszcza wśród młodego pokolenia. W młodym pokoleniu występuje potrzeba całościowej wizji rzeczywistości i potrzeby politycznego zaangażowania. I Korwin, poprzez swój radykalizm, odpowiada na to zapotrzebowanie dając młodemu pokoleniu poczucie misji i nadziei na radykalną przebudowę naszego kraju.
Gość Kontrwywiadu RMF FM jako odpowiedzialnych za taki stan rzeczy wymienił w tym kontekście m.in. premiera Donalda Tuska i ówczesną minister zdrowia Ewę Kopacz, którzy zapewniali, że wszystkie procedury zostały dochowane, a także władze Naczelnej Prokuratury Wojskowej.
Nie mam zamiaru pastwić się nad tym nurtem w Kościele. Nie mam wątpliwości, że w jakiejś (ma jednak wrażenie, że nowej, świadomiej błędów popełnionych w przeszłości i błędnych interpretacji Soboru) formie powinien on istnieć. Ludzie, także w Kościele, mają różne potrzeby, i tak długo jak długo, nurty wewnątrzkościelne nie naruszają zasad wiary (a niestety mam wrażenie, że niekiedy się to dziennikarzom „Tygodnika Powszechnego” zdarzało) mają pełne prawo do istnienia, funkcjonowania i przedstawiania swoich poglądów. Nie widzę też nic złego w tym, że rozmaite wizje wewnątrz Kościoła ostro się ścierają, a niekiedy nawet kłócą. Tylko w ten sposób możliwy jest rozwój, poszukiwanie, odkrywanie. Im silniejszy będzie zatem „otwarty” nurt w Kościele, tym ciekawsza będzie debata.
Coraz więcej grup zawodowych zabiera publicznie głos, popierając pełną ochronę dzieci nienarodzonych. Kiedy w ubiegłym roku Sejm rozważał obywatelski projekt ustawy poparty ponad 600 tys. podpisów Polaków, setki dziennikarek, dziennikarzy, nauczycieli akademickich, prawników i ginekologów dołączyło do nich pisząc swoje listy otwarte.
Do głosowania na obecnego prezydenta USA zachęca wyborców wiele gwiazd, m.in. Eva Longoria, Scarlett Johansson, George Clooney. Ale takiego poparcia, jakiego wyraz dała ostatnio Madonna, prezydent Obama raczej się nie spodziewał.
- Problem leży w Moskwie i pracy tamtejszych służb. Wiemy, że to w ich gestii leżały sprawy identyfikacji zwłok i transportu ciał do Polski. Mimo obecności przedstawicieli polskich władz, to Rosjanie wzięli za to odpowiedzialność - stwierdził w "Faktach po Faktach" Grzegorz Schetyna.
Agencja New York Post poinformowała, że "Piss Christ" niesławnego Andrea Serrano z krucyfiksem zanurzonym w moczu, będzie można oglądać w Nowym Jorku w przyszłym tygodniu. Już zareagowały na ten fakt środowiska konserwatywne.
Buty znalezione w pałacu prezydenckim i zabezpieczono jako dowody rozrzutności, kiedy ratująca swoje życia para dyktatorska uciekała przed skutkami ludowego buntu.
Podobną taktykę (nazwisko zobowiązuje) przyjął redaktor naczelny Newsweek'a – uderza tam, gdzie ma pewność, że nie oberwie ani bezpośrednio ani rykoszetem. Wyobrażacie sobie, Drodzy Czytelnicy, co by się działo gdyby na okładce tego „opiniotwórczego” tygodnika pojawiło się w obleśnej pozie dwóch mułłów albo rabinów? O nie, tak ryzykować nie wolno. Tłustej kury trzeba poszukać tam, gdzie łup pewny a na atak nikt nie zareaguje. Wygłodniałym lisiątkom trzeba na żer coś rzucić, ale przecież nie narażając się na obicie gęby...
Oskarżeni, dwóch mężczyzn i jedna kobieta, byli członkami założycielami "Klubu Darmowych Dziennikarzy", grupy piszących swoje opinie w internecie. Zostali uznani za winnych szerzenia "propagandy przeciwko państwu".
związku z artykułem z dzisiejszego numeru GW „Zakazany ornat smoleński” - zawierającym szereg nieprawdziwych informacji pragniemy dokonać niezbędnych sprostowań. Wbrew temu co napisała GW, napisy znajdujące się na ornacie nie mogły nikogo wprawić w „osłupienie” jako, że były znane wiernym na długo przed zaprezentowaniem szaty liturgicznej. Przedstawiano je na kolejnych miesięcznicach po to by ich uczestnicy wiedzieli na jaki cel, przekazują swoje ofiary. Także uroczystość zaprezentowania wiernym wyglądała inaczej niż opisała to Wyborcza. Nie było uroczystego przekazania przez wiernych ornatu jezuitą, leżał on po prostu na stole liturgicznym. Przede wszystkim wbrew relacji GW napis na ornacie brzmi:
Początek rozmowy Gretkowskiej z Najsztubem to, co właściwie chyba nikogo nie zdziwi, biadolenie na nasze polskie zacofanie. „Dlatego myślę, że Europa jest po to, by po prostu rządzić Polakami, nakazywać wspólną walutę, naprawić oświatę, pilnować przestrzegania prawa”.